Marian Miszczak „Jabłoń”

Urodził się 5 czerwca 1917 r. w Mingosach. W 1925 r. rodzina przeniosła się do Broszkowa i tu mieszkał do końca życia. Przed wojną, po ukończeniu Gimnazjum Handlowego w Mińsku Mazowieckim, prowadził firmę handlu i obróbki drewna. W 1938 r. został powołany do czynnej służby wojskowej. Rozpoczął ją w 35 Pułku Piechoty stacjonującym w Brześciu nad Bugiem, zaś pod koniec roku skierowano go do Szkoły Podoficerskiej Łączności w Zegrzu pod Warszawą, którą ukończył w 1939 r. Pod koniec czerwca 1939 r. został przeniesiony na Pomorze. 1 września 1939 r. na odcinek broniony przez 35 Pułk Piechoty uderzyli Niemcy II Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej i III Dywizja Pancerna. W trakcie odwrotu 7 września Marian dostał się do niewoli. Trafił do obozu jenieckiego w Neubrandenburgu Stalag IIA, gdzie nadano mu numer jeniecki 7991. W maju 1940 r. zorganizował ucieczkę. Wraz z trzema kolegami – po przecięciu i sforsowaniu drutów – nocą z 8 na 9 maja wyszli z obozu. Wycieńczony, ważący 39 kg dotarł do domu 15 sierpnia 1940 r. w święto Wniebowzięcia Matki Bożej. Rodzina uznała to za cud.

We wrześniu 1940 r. Marian wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, Placówka Niwiski, Ośrodek III Mokobody, Inspektorat Siedlce. Przyjął pseudonim „Jabłoń”. Komendantem Placówki był Antoni Marcinkiewicz „Dunin”, dowódcą jego drużyny był plut. Marian Jastrzębski „Myśl”. Jako absolwent Podoficerskiej Szkoły Łączności w Zegrzu zajmował się głównie łącznością, ale również prowadził magazyn broni, był instruktorem łączności, pomagał też rannym kolegom. Brał czynny udział w licznych akcjach odwetowych na terenie powiatu siedleckiego. W ramach akcji „Burza” był dowódcą drużyny.

W1943 r. podczas łapanki w Siedlcach został aresztowany i wysłany do obozu na Majdanku, ale udało mu się uciec z transportu i wrócić do domu.

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, obowiązkiem Mariana stało się dostarczanie przez Wisłę meldunków do – i z walczącej Warszawy. Przydały się tu jego świetne umiejętności pływackie, ponieważ rzekę musiał pokonywać wpław.

Podczas wojny Marian wraz ze swoim ojcem przechowywali przez kilka miesięcy rodzinę Aarona – Żyda z Kotunia, z którą przed wojną byli w serdecznych stosunkach. Danusię, jedną z córek żydowskiej rodziny, zaopatrzyli w dokumenty i pod imieniem  Zofia umieścili u sióstr zakonnych. Dziewczyna przeżyła wojnę, a po jej zakończeniu, przed wyjazdem do Izraela odwiedziła rodzinę Miszczaków, by podziękować i zwrócić dokumenty, które uratowały jej życie.

Rozpoczęły się niełatwe lata powojenne. Miszczakowie zostali „rozkułaczeni” – zabrano im wszystko. Rodzinie głód zajrzał w oczy. Marian zajął się ogrodnictwem. Założył pionierskie, jak na tamte czasy, sady owocowe. Okazał się bardzo zdolnym ogrodnikiem – wyprodukował kilka autorskich odmian jabłoni. Brał też aktywny udział w założeniu Spółdzielni Ogrodniczej w Siedlcach.

Swoją przynależność do AK ukrywał. Obiecał sobie wówczas, że dopiero w wolnej, a nie sowieckiej, Polsce będzie angażował się w działalność organizacji kombatanckich, dlatego nigdy nie należał do ZBoWiD-u. Natomiast z wielką dumą zapisał się w 1991 r. do Światowego Związku Żołnierzy AK. Był skromnym człowiekiem, a przy tym wielkim patriotą, który w czasie wojny narażał życie dla ojczyzny, zaś w latach pokoju działał i pracował dla dobra Polski.

Zmarł 25 stycznia 2019 r., w wieku 102 lat. Odszedł najstarszy parafianin, najstarszy członek PSL w Polsce (od 1946 r.) i najstarszy myśliwy w kraju. W ciągu swojego długiego życia wykazał się aktywnością na wielu płaszczyznach. W lokalnej społeczności znany był jako człowiek dobry, serdeczny i życzliwy.

Awansowany do stopnia porucznika 11.12.2003 r.

Odznaczony m. in.:

Krzyżem Armii Krajowej,

Krzyżem Partyzanckim,

Medalem za zasługi dla Armii Krajowej.

Magdalena Miszczak, córka Mariana


Zdjęcia ze zbiorów rodzinnych Miszczaków i Adama Krzeskiego.